Uczucie, które nie miało nic wspólnego z przesądami i lubczykiem. Uczucie, które sprawiało, że nie mogła przestać o nim myśleć. Pierce uderzył szpicrutą w but, odprowadzając wzrokiem powóz, którym jego matka i Eden jechały na zakupy do Plympton. Lordowi nie podobał się chłód, z jakim matka traktowała tę dziewczynę. Chciał, by żyły ze sobą w zgodzie, ale obawiał się, że to tylko pobożne życzenie. Matka potrafiła być bardzo samolubna. Eden. Na sam dźwięk tego imienia krew zaczynała mu wrzeć w żyłach. Nigdy jeszcze nie pragnął żadnej kobiety tak mocno, jak jej. Widząc, jak łakomie Whitby się w nią wpatrywał, miał ochotę wydłubać mu oczy. Whitby był tylko pospolitym łajdakiem w skórze dżentelmena. Pierce postanowił, że nigdy nie sprzeda mu Króla Kornwalii. Tym, co zaniepokoiło go jeszcze bardziej, była niespodziewana reakcja Eden na widok Whitby'ego. Znała tego człowieka. Kiedy Whitby zdjął kapelusz, zesztywniała, a w jej oczach pojawił się niepokój... choć on jej nie rozpoznał. Pierce, zamyślony, ruszył w stronę stajni. Nie wiedział, czy to amnezja, czy też Eden była po prostu dobrą aktorką.

(Reklama: )