I jeszcze nie raz będziemy rozmawiać. Chcę mieć tego konia. Cóż, dzisiaj go nie dostaniesz. Lord Whitby skrzywił się ze złości. Widzę, że cię nie przekonam. Proszę tylko o jedno: jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się sprzedać Króla, skontaktuj się najpierw ze mną, dobrze? Jeśli będę chciał go sprzedać, ciebie pierwszego o tym powiadomię. Dobre i to powiedział lord Whitby, ale Eden czuła, że jest niezadowolony. Podszedł do swojego wierzchowca i już miał go dosiąść, kiedy nagle odwrócił się i spojrzał na Eden. W jego oczach pojawiło się nieme pytanie. Eden napotkała spojrzenie lorda i uświadomiła sobie, że nie myśli on o Królu Kornwalii. Czyżby w czasie rozmowy obudziły się w nim uśpione dotąd wspomnienia? Uśmiechnęła się odważnie. Lord Whitby potrząsnął głową, jakby doszedł do wniosku, że coś mu się przywidziało, po czym ku niewypowiedzianej uldze Eden, wskoczył na siodło i uchylił przed nią kapelusza. Miło było panią poznać, panno Eden. Penhollow, nie zapomnij swojej obietnicy. Nie zapomnę. I nie wahaj się za długo. Za pięć, sześć lat nie będziesz już miał z Króla żadnego pożytku. Cieszę się, Whitby, że znalazłeś czas, by nas odwiedzić powiedział lord Penhollow chłodnym tonem

(Reklama: )